Sprawczość i samodzielność

Dzieci w szkole Montessori uczą się ogarniania codzienności.
Kiedy mówimy „Szkoły są po to, by się uczyć.”, myślimy o matematyce, językach obcych, biologii, geografii… W naszej szkole uważamy, że równie ważne, jak wiedza szkolna, są kompetencje miękkie, z których najistotniejszym jest poczucie sprawczości. To ono pozwala pokonywać przeszkody, znajdywać rozwiązania problemów i odnajdować się w codzienności. A sprawczości uczy m.in… sprzątanie.
Po co człowiekowi sprawczość?


Można być skutecznym prawnikiem, ratującą życie chirurżką czy wybitnym sportowcem… ale na
koniec dnia trzeba również umieć po sobie posprzątać, pościelić łóżko, pozmywać czy zrobić zakupy.
To umiejętności, których każdy z nas powinien nauczyć się już w dzieciństwie. Czemu więc nie w
miejscu, w którym spędza się połowę dnia, czyli w szkole?
Zbudowane poczucie sprawstwa jest największym zasobem, jaki może zbudować sobie młody
człowiek, zanim wejdzie do samodzielnego życia. Sprawstwo to świadomość, że możemy poradzić
sobie w każdej sytuacji, realizować wyznaczone cele i marzenia. Sprawstwo pozwala działać, bez
krępowania się brakiem umiejętności czy kompetencji, lecz z myślą „Przecież mogę się tego
nauczyć!”.
Według nas poczucie sprawstwa zaczyna się od dopuszczenia dziecka do najprostszych, „dorosłych”
obowiązków, takich jak np. gotowanie czy sprzątanie. Powiadają, że nawyki dzieci wynoszą z domu,
jednak my w Akademii wiemy, że warto wesprzeć rodziców i ćwiczyć zasady tworzenia porządku
także w szkole. Bo od porządku wszystko się zaczyna.
Nawyk dbania o wspólny porządek
W szkole, oprócz lekcji matematyki, angielskiego, polskiego, dzieje się o wiele więcej. Uczniowie
spędzają tam mnóstwo czasu – dzień za dniem tworzą się wspomnienia, relacje i nawyki. Nasza szkoła
to rozumie, dlatego m.in. bardzo dbamy o to, jak wyglądają klasy. Nie chodzi jedynie o wizerunek czy
poczucie estetyki. Wspólna – nauczycieli i uczniów – troska o otoczenie to możliwość dążenia do
usamodzielnienia się młodego człowieka i narzędzie do aktywnego, codziennego nabywania
samodzielności. Dziecko powinno wiedzieć, ile pracy i energii kosztuje utrzymanie porządku.
W teorii to nic trudnego, jednak my dorośli wiemy, ile czasu, cierpliwości i konsekwencji wymaga
pilnowania, aby dziecko potrafiło zamieść i zmyć podłogę, odłożyć rzeczy na miejsce, segregować

śmieci, zmywać blat, robić herbatę dla gości, podlewać kwiaty z odpowiednią częstotliwością itp. Itd.
Każda z tych rzeczy dzieli się na jeszcze mniejsze czynności, jak np. wyciskanie szmatek po użyciu i
rozwieszenie ich do wyschnięcia…
Klasa pełna zajęć
Wakacje to dla nauczycieli czas, w którym organizują i porządkują salę, kupują sprzęt, myślą o tym,
jakie zasady wprowadzą, aby uporządkować codzienny mikroświat. We wrześniu tworzenie reguł i
zasad organizacji pracy, w tym dbania o czystość w sali odbywa się już z dziećmi.
W sali grupy „żółtej” – są to uczniowie klas 1-3 – znajduje się mop, miotła, ściereczki do ścierania
półek na mokro, miotełki do odkurzania pomocy montessoriańskich, gąbki do zmywania kubków,
czajnik bezprzewodowy, dzbanek do herbaty, przyrządy plastyczne, kilka śmietników do segregacji
śmieci, stolik śniadaniowy, regały dostępne dla uczniów, wypełnione pomocami edukacyjnymi,
ogromny dywan i kwiaty w doniczkach. To wszystko (choć dla nas, dorosłych, proste w obsłudze)
wymaga zasad użytkowania. Trzeba też o to zadbać. Tym zajmują się dzieci wraz z wychowawcami –
mamy specjalnie wydzielony czas w środku dnia na te czynności. Puszczamy muzykę i sprzątamy, a
potem siadamy w kręgu i rozmawiamy.
Zmywanie to złożona sprawa
Dzieci z reguły same mówią, że chciałyby np.: pozmywać. Rodzicom wydaje się często, że są za małe,
że to jeszcze nie pora… Ale kiedy dorastają do „odpowiedniego wieku”, to już niespecjalnie im się
chce, nie są aż tak otwarte na naukę obowiązków domowych. Jeśli nie mamy czasu na to w
poniedziałek rano, umówmy się w sobotę popołudniu i pokażmy, jakim sposobem zmywamy w
domu.
Jak nauczyć dziecko zmywania naczyń? Tutaj pomocą montessoriańską będzie zlew, gąbka i płyn do
naczyń, a także brudny kubek. Każda nauka to trzy etapy: prezentacja umiejętności, ćwiczenie i
dzielenie się umiejętnością.
Jest sobota – rodzic zaczyna prezentację. Staje do zlewu, jak zawsze, dziecko staje obok. Na tym
etapie kilkulatek jeszcze nie zmywa, ale się przygląda. A my opowiadamy o wszystkim: to jest
niesamowite, ile tu trzeba opowiedzieć! Tu jest gąbka, którą zwilżymy, wyciśniemy, nałożymy kropkę
płynu na gąbkę, posmarujemy gąbką kubek, tu się go odkłada itd. Tu trzeba wszystko dokładnie
omówić.

Po wszystkim pytamy, czy dziecko chce spróbować. Jeśli tak, zamieniamy się miejscami, a pilny uczeń
powtarza czynności. Jesteśmy spokojni, koncentrujemy się na ćwiczeniu, nie traktujemy tego jako
właściwe zmywanie – to przecież nauka. Punkt uważności trzymamy na dziecku. Jeśli coś dzieje się
nie tak, jak powinno, mówimy: „Pokażę ci jeszcze raz, jak to zrobić”. I jeszcze raz prezentujemy, że to
tak, a to tak. 
Sukces pedagogiczny
Po kilku próbach (może nawet kilku dniach!), gdy zaobserwowaliśmy, że dziecko wykonuje sprawnie
wszystkie etapy zmywania, dobrze jest powiedzieć: „Widzę, że już potrafisz zmywać, możesz teraz
nauczyć zmywania młodszą siostrę.” lub coś podobnego. Bardzo ważnym jest też, żeby nie mówić, że
dziecko jest „jakieś”, bo nie udało mu się pozmywać – nie stosujemy tego typu ocen. W podejściu
montessoriańskim zamiast stawiania ocen informujemy ucznia, że jest gotowy nauczać innych. Będąc
w roli dzielącego się zdobytą wiedzą, doznaje ogromnej satysfakcji – budujemy w ten sposób w uczniu
poczucie sprawstwa i własnej wartości.
Pozwólmy dzieciom być sprawczymi
We wrześniu często odbywają się w naszych klasach takie właśnie prezentacje: jak myjemy stół po
śniadaniu, jak zmywamy z podłogi wodę, która się rozlała, jak ścieramy kurze, kiedy sprzątamy na
mokro, kiedy na sucho… Zachwyt wrześniowy robotą porządkową mija dzieciom około grudnia.
Chcąc wzbudzić w nich entuzjazm wracamy ponownie do prezentacji, poświęcamy sprzątaniu
ponownie trochę więcej uwagi niż na co dzień. 
Pozwólmy dzieciom odczuć sprawstwo w dniu codziennym: w szkole i w domu. Pamiętajmy razem o
słowach Marii Montessori: „pomóżcie dziecku zrobić to samodzielnie”.

Marzena Reszke